>> wtorek, 15 grudnia 2009 18:52:25
strach. delikatny dźwięk naciskanej klamki. drzwi zamknięte. ukradkowe spojrzenie na zegarek, narzucenie marynarki. Na klatce tępy odgłos szybkiego zbiegania po schodach. na zewnątrz lodowate powietrze, mimo lata. to strach. wsiada do samochodu, w jego wyobrażeniu marynarka pachnie konwaliami, owocami, bławatkami. kobietą pachnie i kobietę na nim czuć. na czole wypisane czerwonymi literami, że wraca od kobiety
komentarze [0]

Dwanaście róż. >> poniedziałek, 7 września 2009 21:31:32
Dwunasta róża spoczęła na moim stole, nieobecnymi płatkami dotknęła szkła, nieistniejącymi liśćmi wzburzyła morze. Rozbujała falę wspomnień wrześniowych dni. Zniknęła, pozostawiając tylko siostrę bliźniaczkę. Pokruszoną, ususzoną, ledwo pozwalającą na odczytanie z niej zdarzeń, rozlewającą bezbrzeżne źródła uczuć. Jedna jedyna, martwa róża zwisa z mojego regału, jedenaście żywych bezimiennymi płatkami tworzy tęsknota.
komentarze [0]

Treny do Tereny. >> niedziela, 6 września 2009 02:27:58
Wyglądam przez okno. Nic już nie jest takie samo, chociaż wygląda identycznie. Nie ma tam pośród tych ludzi Ciebie. Cudownej w swoim braku cudowności. Twoje połamane paznokcie jeszcze leżą pod łóżkiem, zapach wciąż się unosi. Góry ubrań poupychanych w plastikowe worki stoją pod drzwiami. Nie mam odwagi ich wynieść. Boję się ich pozbyć, tak jakbyś wraz z nimi miała odejść Ty. Nagle mam na oczach okulary, widzę kurz na meblach, którego nigdy nie sprzątałem. Nie chce zniknąć, czyżbyś to Ty go ścierała?... wyostrza mi się obraz. Dziecko leży w łóżeczku i płacze. Gdybyś tu była, ah, gdybyś tylko tu była, na pewno by się śmiało. Jak mam je uspokoić, skoro nie umiem uspokoić swoich uczuć? Tereno moja Twoja krew jeszcze obmywa tory po których jeździ pociąg pełen śpieszących się ludzi. Tereno moja nie ma Cię, a oddałbym Ci teraz wszystko. Jeszcze chwilę temu tu byłaś, nie dawałem nic. Nie miałem dla Ciebie nic, z pustymi rękami przychodziłem i brałem garściami.
Tereno moja, okularów zdjąć nie mogę, choć mam je dopiero od kiedy usta Twoje zastygły w bezruchu.
Gdybyś tylko mogła wrócić... wielbiłbym Cię jak królową tego świata...
Gdy byłaś, byłaś nikim.
komentarze [0]

Dziewiąta róża. >> niedziela, 7 czerwca 2009 01:02:16
Gdybyś dotrzymał słowa, dostałabym dzisiaj dziewiątą różę. Pewnie byłaby biała, długa, z ciemnozielonymi listkami. Podobna do tej wysuszonej, leżącej w kartonowej, żółtej trumnie na najwyższej półce, w biblioteczce. Dostałabym ją dokładnie dzisiaj. Wiesz, dałabym ogromnie dużo, żeby móc usłyszeć Twój głos, dokładnie taki jaki był gdy słyszałam go stojąc w mroźny poranek przed głównym wejściem szkoły. By słyszeć każde drgnienie Twego głosu, te cudowne iskierki optymizmu i... radości.
I wiesz... to prawda, można żyć bez powietrza. Nie jestem nawet bledsza. Bo nie jestem Pawlikowska. Jestem taka sama, tylko nie wiem już jak zatęsknić za czymkolwiek, bo tęsknię cały czas, nieprzerwanie, wiesz?
komentarze [0]

TRZY lata. >> środa, 27 maja 2009 20:43:27
Zapomniałam. Tak zwyczajnie zapomniałam, że 10 maja minęły trzy lata od kiedy powstał Wygnany anioł. Chyba z żadnym innym wirtualnym miejscem nie jestem tak związana jak właśnie z tym blogiem. Trzy lata przenoszenia klawiaturą do sieci skrawków duszy. Niesamowita przemiana. Dziś stojąc na korytarzu z Sear, zdałyśmy sobie sprawe, że za niecały miesiąc będziemy siedziały na drzewie. Cóż, jeszcze tak niedawno pisałam notkę o tym, że siądziemy na nim za trzy lata...

Wpisów w tym roku było siedem. Tylko, czy aż siedem? Na pewno dużo mniej niż w poprzednich dwóch latach, ale z drugiej strony patrząc na ich wagę, myślę, że mogą przeważyć szalę na swoją stronę.



// Nie widziałam Cię już od miesiąca. I nic. Jestem tylko trochę bledsza. Jak widać można żyć bez powietrza.
komentarze [0]

Kobiety, które kochają za bardzo. >> wtorek, 27 stycznia 2009 19:39:55
Wbijają czerwone paznokcie w ich ręce. Kłuje? przecież robią to delikatnie, niewinnie, nie kontrolują przecież. Przywiązują do krzeseł na których same siedzą, zszywają ich ręce. Nie kontrolują.
W ich oczach widzą lustereczka z bajki o królewnie Śnieżce. Dla nich są przecież najcudowniejsze i najpiękniejsze.
Lustra kłamią. Oczy kłamią.
Panika. Co teraz?
Ciii...
Cukrowymi złudzeniami zamykają własne oczy i harmonia wraca...


Są zimne, mają dystans, a w środku wszystko roztopione, ukrywane pod porcelanowymi twarzami. Cały swój świat podporządkowują im, z nich tworzą cały swój świat... a przecież takie są wyzwolone. Czekają tylko na kilka słów, na jedną wiadomość.
Czekają by móc wpaść w histerię, utopić wszystko i podnieść wysoko głowę...
One nigdy nie zabijają bezcennych wspomnień, czasami podobno tylko je sprzedają... za bezcen.

One... - niezależne.
Kobiety, które kochają za bardzo.
komentarze [0]

part one. >> niedziela, 11 stycznia 2009 12:29:09
Spojrzała na Odwagę.
Na tę istotkę, którą znała od pierwszego dnia jej życia. Tą, która powinna dostać od niej najwięcej miłości. Kochała ją, ale nie umiała dawać jej prawdziwego dobra. Nie umiała jej zaakceptować taką jaką była.
Spojrzała raz jeszcze na długie brązowe włosy, wielkie oczy, wpatrujące się w kartkę książki i ogarnął ją wielki żal do świata. Zdarzało jej się to co jakiś czas. Pytała w duchu dlaczego Odwaga jest taka, dlaczego nie jest zwyczajnym dzieckiem. O, na przykład taka Róża! W zasadzie nigdy nie chciała mieć dzieci... jednak zaszła w ciążę i... ucieszyła się. Wyobrażała sobie małą dziewczynkę, która z czasem miała urosnąć i stać się spokojną, subtelną dziewczyną. Nie miała specjalnych wymagań. Wiedziała, że dziecko musi być takie jakie się urodzi, że nie może go zaprogramować i uczynić z niego człowieka swoich marzeń. Ale mimo tego liczyła, że jej córka będzie dobrze ułożona, bezproblemowa, zajmująca się tym czym zajmują się inne dzieci. Inaczej ujmując, że będzie... zwykła.
komentarze [0]

Pożegnanie. >> piątek, 7 listopada 2008 18:01:23
Szła szybkim krokiem w stronę domu.
Czuła zimne, rześkie powietrze.
Szklanymi oczami spojrzała w górę. Miała ochotę zbierać z nieba złote promienie. Łzy dosłownie rodziły jej sie w oczach.
Tak ciężko było pogodzić się z prawdą.
Zapomnieć.
Posprzątać niepoukładane wydarzenia w swoim życiu, uspokoić pokrojone serce. Zrozumieć i przyjąć z pokorą.

Kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć.
A jeśli ktoś z miłości umiera, żyje?

W głowie przemknęły jej obrazy niczym z fikcyjnej wystawy.
Pełne prawdy.
Oprócz tych, które były ich własnością, tych bajkowych, "śmierdzących czasem na kilometr", przypomniała sobie swoje stare uczucia.
Niesamowitą wdzięczność za przeznaczenie jakie miała.
Za to, że poznała kogoś, kto był w stanie zamienić sie w jej cały świat.
Kogoś kto potrafił chcieć jej szczęścia i nieszczęścia jednocześnie.

Przeszła przez park. Jesień. Na około tylko martwe liście błagające o przebaczenie. Za to, że umarły, że trzeba sie nimi zająć, że zwiastują przyjście zimy.
Spojrzała na nie. Na wodę w rzece płynącą swoją drogą, na kościół śięgający dachem nieba i na szarych ludzi zmierzających do nikąd.
I zrozumiała, że tak właśnie miało być. Właśnie tak miało potoczyć sie ich życie.
Zebrała złote promienie z nieba, oddała całą swoją miłość i pożegnała się z nią.
komentarze [0]

>> sobota, 30 sierpnia 2008 22:46:51
Kocham Bezwonną < 3 ;D
komentarze [1]

Chcąc mieć wszystkich - nie masz nikogo. >> czwartek, 12 czerwca 2008 19:59:09
Co jeśli nauczysz kogoś jak zabijać, a on zabije Ciebie?
Przecież nie to miało być skutkiem Twojego nauczania, prawda?
Miał wykorzystać wiedzę przeciw innym, a nie przeciw Tobie.

***


Mając wszystkich nie masz nikogo.
Patrzę wzrokiem pełnym ironii na tych roześmianych ludzi, udających, że są coś warci. Nie mają nikogo. Nie mają nawet siebie nawzajem lecz słodką naiwnością zakrywają swoje oczy. Świadomość ich położenia i tego kim są w tym jednym wielkim kłamstwie szczęścia przyjdzie dopiero gdy dzwon zabije.
`Nie pytaj komu bije dzwon. Bije on Tobie`.
komentarze [3]

Cierpienie. >> poniedziałek, 26 maja 2008 22:16:39
Cierpienie otwiera oczy. Ukazuje wartości i pozwala zrozumieć istotę szczęścia. Prawdę.
Zdejmuje welon naiwności. Naiwności, która spływa na nas gdy zatracamy szczęście w wodach wyimaginowanych ran.
Tworzymy je na siłę.
A teraz, gdy już cierpisz wiesz ile straciłeś i jak wiele szczęścia miałeś.
Spójrz na znaki, które stawia przed nami Bóg, idź za nimi, chwytaj szczęście i dawaj je innym.









____
Bezwonna < 3.
komentarze [0]

Dwa lata. >> wtorek, 20 maja 2008 20:16:22
Kiedy rosną nasze dzieci? Gdy śpimy nieświadomi tego co nas czeka?
Kiedy umierają ludzie?... Dopiero gdy leżą pomiędzy stosami Lilii?, gdy my stoimy nad nimi z kryształami bólu rodzącymi się w oczach?
Spójrz na widzących. Ślepych na mijający czas.
Dlaczego patrzysz w lustro?...


Dwa lata.
Dziesięć dni temu była druga rocznica Wygnanego anioła.

16 wspisów.
Rok temu było ich 55.
71 znaczy wiele, lecz wiem, że za rok znów będę mogła się tu pojawić i napisać jak ardzo kocham to miejsce.

Lecz teraz widzę, jak zmienia się to o czym pisze i jak pisze.
Warto zdjąć koronę, postawić ją przed sobą i biec za nią aż do śmierci.
Nie musisz jej mieć, ważne, że jest tuż przed Tobą, a Ty za nią kroczysz i szukasz jej.

Kocham to miejsce, moje niebo wygnane.

komentarze [1]

Zegar. >> czwartek, 10 kwietnia 2008 22:48:19
Tyka zegar. Słodko odmierza nam sekundy. Sekundy przechodzą w lata. Słodko? Z takim pięknym uśmiechem patrzymy przed siebie, słuchamy zegara. Wsłuchaj się w ten szelest...
Czemu czujesz gorycz gdy słychać dźwięk budzika?
Rozdzierający, przywołujący do rzeczywistości. Zostało Ci choć trochę słodyczy by napełnić nią swą duszę podczas dzownienia budzika?
Oby. Umieranie w katuszach jest dla tych, co swą słodyczą zasłodzili swoje oczy. Widzący ślepi na cudzy krzyk.
Ale nie o tym chcę mówić. Nie teraz...
Wsłuchaj się ponownie w to tykanie.
Słodko odmierza nam sekundy.
Sekundy przechodzą w lata.
Słodko? Patrzymy przed siebie i nie widzimy nic. Nic.
Ironiczne domki z marzeń rozpływają się w obłokach rzeczywistości. Znanego - tu i teraz.

Prawda jest taka, że nie wiemy nic o tym co sie zdarzy.
Módlmy się. Módlmy się żeby nie spadł na nas piorun i żeby słodkie tykanie było aż do dźwięku budzika, a gdy go usłyszymy, żebyśmy mogli jeszcze trochę tej słodyczy wykorzystać...
komentarze [2]

Wojna z fałszem. Dla Bezwonnej. >> czwartek, 20 marca 2008 23:57:47
Tylko czekać aż wpadniemy w kolejną kałużę fałszu, znów miesiącami trzeba będzie sie suszyć, nieufnie spoglądając na innych. Trzeba będzie być ostrożnym, przecież może ktoś trzyma za plecami butelke fałszu i ma zamiar wylać ją na nas.
A gdy już wysuszymy się całkiem, naiwność spłynie na nas, słodko zamknie oczy, ukołysze zmysły, uśpi świadomość i znów ktoś nas wrzuci do kałuży. Mimo to, MY zawsze będziemy widzieć słońce, tak naiwnie i cudownie głupich ludzi, zamyślonych przechodniów, miłość, paranoje i cudowność tego świata, a przede wszystkim przyjaźń.

Zmodyfikowany komentarz, który zagościł u B.
Notka również dla Bezwonnej.
Uśmiechnijmy się tym naszym pełnym pogardy dla fałszu uśmiechem i pójdzmy w dal, NASZĄ drogą.

komentarze [4]

SAMOWYSTARCZALNI. >> sobota, 8 marca 2008 17:16:49
"Ludzie sie nie zmieniają, oni odkrywają w sobie nowe cechy i pozostawiają tamte stare".

Mój pogląd nadal pozostał. Przeszedł kilka modyfikacji lecz jego sens sie nie zmienił. Po tylu latach. *uśmiech, wzruszenie*.


Przeraża mnie to, że mijam ludzi, a w moich oczach widać jeszcze więcej pogardy i litości niż kiedyś.
Rozmiawiam z ludźmi, a w moim umyśle nie widze przyszłości. Widzę czarną dziurę SAMOWYSTARCZALNYCH, BOSKICH, NIEZWYCIĘŻONYCH.
Tych wszystkich, którzy zmieniają swoje maski dopiero gdy dotknie ich nieszczęście. Choroba. Śmierć.
Czy tak wiele musimy wycierpieć by zrozumieć, że jesteśmy nikim przy Bogu? I..., że on traktuje nas jakbyśmy nikim nie byli?

Pisze to stuprocentowa buntowniczka i wredna egoistka.
Mimo to - Bóg jest wszystkim. Warto sie zmienić. [?].

* Ponawia prośbę o klikanie - www.pajacyk.pl *
komentarze [4]